niedziela, 23 czerwca 2013

Życie codzienne..

Och przecieka mi ten czas. troszkę mnie zdołowało po powrocie z Kotliny. Praca i pogoda wzięły nade mną górę i mnie przytłoczyły. Do tego znalazłam w necie ofertę sprzedaży pięknego miejsca - no ale cena powalająca (ponad milion). Chyba bym musiała wygrać w totka aby to kupić. No ale jak by mnie było stać to bym znowu musiała myśleć co z dzieciakami- w końcu tu maja swoich kolegów. I co z pracą. Czyli dobrze może, że mnie nie stać - mam tylko jeden problem - że mnie nie stać :(

niedziela, 9 czerwca 2013

Gdzie można znaleźć śnieg w końcu maja?

No nareszcie się dorwałam do kompa - jak się dorwę gdy dzieciaki nie śpią to mnie wykurzą albo zaleją falą pytań kiedy im włączę gry albo bajki. No i nareszcie kończy się weekend - oj dali mi czadu przez te dwa dni. Mam wrażenie, że im bardziej jestem chora (znowu zatoki mnie zaatakowały - po raz 3) i im bardziej bym chciała zażyć trochę ciszy i spokoju bo głowa pęka tym bardziej oni się nie słuchają i robią sobie na złość a potem wrzeszczą i wzywają mnie na pomoc. Choć z drugiej strony szkoda, że weekend się kończy bo znowu trzeba do pracy wstać a ostatnio jakoś nie bardzo mam chęci. Mam nadzieję, że to tylko wpływ pogody i ten nastrój mi przejdzie. W końcu ile może padać. Czas się w końcu zabrać za ogródek :) Udało mi się troszkę chwastów pousuwać i powyrywać kwiaty, za które już od roku się zabieram - no ale z maludami (zwłaszcza z Szymonem) nie bardzo było to możliwe - ciągle trzeba było pilnować albo ładowali się na ręce. A w tym roku już można coś zdziałać :) Ponieważ czas się kłaść - jutro do pracy - to mała fotorelacja z pobytu w Kotlinie Kłodzkiej. Oczywiście padało, ale udało się coś dzieciakom pokazać. Melanii się podobało chodzenie po górkach zamiast dnia dziecka w przedszkolu (a najlepsze jak wróciliśmy okazało się, że Dzień dziecka przesunięto na poniedziałek z powodu pogody). Pierwszy dzień - Kopalnia Złota w Złotym Stoku (niestety większość fotek kiepskiej jakości: Dupochlast

niedziela, 26 maja 2013

Majowe Weekendy

Witam jak zwykle po przerwie - mam chwilkę wolnego w trakcie pakowania - jutro jedziemy do Kotliny Kłodzkiej na 3 dniowy wypadzik. I tym to akcentem będziemy kończyć maj a zaczęliśmy od festynu "Strumienie wody żywej" z okazji dnia świętego Józefa - 1 maja. Dzieciaki miały troszkę atrakcji ( i przynajmniej nie za wszystkie trzeba płacić no a licząc te koszty na 3 to się może uzbierać porządna sumka). Melania lepi aniołka.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Domek dla kucyków

Wiosna nadeszła nareszcie. Miałam nadzieję, że mi mnie zimowe spanie, ale jakoś nie bardzo przechodzi. Niestety wieczorami zawsze mi się najlepiej pisało a tymczasem ciągle zasypiam z Szymonem. Mały nie chce zazwyczaj zasnąć wcześniej jak po 21.30. Wcześniej mało co da się napisać, bo facet, już wie, że może na komputerze oglądać to co lubi czyli traktory, samochody, pociągi i inne takie. W ciągu dnia też nie bardzo jak mam wolne bo dochodzą jeszcze Melania i Tymon - oni znowu gierki albo kucyki. No normalnie zgroza aby człowiek na własnym kompie nie mógł nic zrobić. A ostatnio to miałam dodatkowe atrakcje w postaci wizyt w szpitalu - Melania miała usunięty wyrostek. Co prawda mąż przy niej głównie siedział, ale po pracy i tak jechałam do szpitala troszkę z nią posiedzieć, no i zmienić męża na chwilkę aby coś zjadł no i się wykąpał. Ja wracałam na noc do domu do chłopaków a tatko z córą nocował. No ale tak patrząc to dzieciaki się szybko regenerują. Melanię to nosi strasznie, Po tygodniu od zabiegu już wróciła do przedszkola. Ja się cały czas nosiłam z zamiarem pokazania fotek domku dla kucyków (niedawno kupiłam takie małe laleczki więc i one czasem tam goszczą) jaki robiliśmy jeszcze przed świętami i tuż po (ale jak się zasypia za wcześnie to właśnie są efekty ;) - oto on:

środa, 27 marca 2013

Troszkę świątecznie

Witam :) Święta za pasem a ja trochę przespałam przygotowania jeśli chodzi o dekoracje. Zrobiłam z dzieciakami tylko po 1 jajku. Melania i Tymek mają podobne -styropianowe jajko w paskach z bibuły i na to nakleili kurczaczki i króliczki odcięte z taśmy ozdobnej a dodatkowe wzorki są narysowane klejem brokatowym. Na fotce jajko Tymka - Melania jajko gdzieś schowała:

niedziela, 24 marca 2013

Sen zimowy

Witam po długaśnej przerwie. Można powiedzieć, że jak niedźwiedź zapadłam w sen zimowy. Wpadłam w błędne koło praca - dom. Wieczorami zasypałam z Szymonem jak go kładłam spać - jakoś nie mogę odzwyczaić go od zasypiania z mamusią. Trochę mnie to wkurza bo zazwyczaj mam potem prawie dreda na głowie no i dodatkowo zazwyczaj kończy się to tym, że zasypiam a jak się budzę to już za późno aby cokolwiek zrobić. Czasem mi się udawało wytrwać, ale wtedy to brałam się za drobne naprawy. Nawet ustawiłam sobie budzik, ale albo go ignorowałam (bo tak przyjemnie w łóżku pod kołderką), albo nie słyszałam (oj rano też czasem nie słyszę - dobrze, że mam 4 powtórki ustawione :) ) No i tu bym bardzo chciała podziękować darakw - za pamięć i za to, że mnie wybudziła :) Choć troszkę trwało zanim się wreszcie wzięłam za tego posta po przerwie - nie ma jak złośliwość rzeczy martwych podłączonych do prądu ( a przy okazji netu). Najpierw musiałam poszukać nowego dostawcy netu - chcieliśmy mobilny - niestety mieszkamy w takim miejscu, że kiepsko to wyglądało. Padło na stałe łącze - a że nie mamy już telefonu stacjonarnego znowu czekanie jakieś 2 tygodnie. Jak wreszcie się udało to 2 dni dochodziła co jest ie tak, że mi nie łączy. Później zmagałam się z telewizją - za chiny nie chciał odbierać (w międzyczasie strzelił telewizor - to trzeba było się tym zająć) - okazało się, że główny winowajca to antena. Ale uporaliśmy się. Przeniosłam kompa do pokoju bo na korytarzu zimno (no bo zima). Parę dni było ok, no ale, że dzieciaki go zaczęły użytkować to trzeba było się spodziewać kłopotów. No i komp w sobotę rano odpalił, ale wieczorem wyświetlił czarny ekran stwierdził, że koniec bo ma jakiś plik uszkodzony więc mam my podać płytkę. Płytę ok - ale napęd uszkodzony :( Dobrze, że kolega miał czas i zadziałał - przy okazji odbioru kompa pojechaliśmy z dzieciakami na spacer do lasu (fotki na końcu) Komp naprawiony, ale jak go podłączyłam to się okazało, że neta nie łapie i nic nie pomagało. Znowu trzeba było wzywać lekarza do sprzętu i znowu dwa dni bez sieci. No mam w pracy, ale wole nie używać do spraw prywatnych bo się czepiają. Bez netu powoli jak bez ręki. Teraz zaczynam nadrabiać zaległości. Jak się tak naoglądam co inni wymyślili to mam chęć coś robić. I może wreszcie ruszę się do pracy ;) Jeszcze podziękowania dla kasi za nominację Na razie brak mi czasu, ale postaram się wkrótce wypełnić warunki przynajmniej w odpowiedzeniu na pytania. Jeszcze tylko fotki (piszę aktualnie jedną ręką bo Szymek ma ciężką nockę a mąż w pracy:( ) Pozdrawiam wiosennie choć za oknem zima ....