niedziela, 26 sierpnia 2012

Po urlopie

Witajcie. Przeleciał mi mój urlop nie wiem nie wiem kiedy. No ale tak to bywa - wszystko się kiedyś kończy. Miała pewne robótkowe plany związane z tym czasem, nawet naiwnie wzięłam ze sobą co nieco w podróż. Skończyło się na tym, że zaczęłam i nie skończyłam - sukienkę z materiału dla lalki Melanii i sukienkę na szydełku dla lalki Tymka (a plany były nieco inne). Jestem chyba troszkę zbyt powolna w robieniu. Może w najbliższej dziesięciolatce uda mi się pokończyć ;) Na razie nie pokazuję bo nie ma czego. Będą jedynie foty z wakacji. Na początek kąpiel w Bugu - wlecieliśmy po drodze na Podkarpacie do mojej cioci pod Warszawę:
Wakacje spędzaliśmy niedaleko Leżajska. Niestety trafiliśmy na załamanie pogody i na dodatek Melania dopadła gorączka i w Leżajsku na łazęgach nie byliśmy. W ramach zapewniania rozrywek najmłodszym byliśmy na placu zabaw i w lesie:
Na szczęście w ostatni weekend urlopu pogoda dopisała i gdy byliśmy w Jarosławiu mogliśmy nacieszyć się słońcem. W sobotę trafiliśmy na koncert Lata z radiem. Co prawda na koncercie za długo nie byliśmy, ale dzieciaki się wybawiły (wszystkie atrakcje typu zamki i trampoliny były za darmo i jedynie kolejki ograniczały troszkę dostęp)
W niedzielę poszliśmy na spacer. Trafiliśmy akurat na zlot starych samochodów i motocykli. Na fotce Kino Ikar
Jeden z uczestników zlotu
Kamienica Orsettich
Rynek i zabytkowe samochody:
Zwróćcie uwagę na ramkę do tablicy rejestracyjnej
Ciekawy "kufer" na bagaże (choć w muzeum w kamienicy była piękna walizka podróżna z wieszakami i szufladami (fotki nie mam ze względu na obostrzenia dotyczące fotografowania i dwóch dodatkowych obciążników na ręce w postaci moich chłopaków):
Ratusz z drugiej strony - widoczna zabytkowa studnia:
Szymusiowi bardzo podoba się wszystko co wydaje warkot (od suszarki po samolot), ale na widok motorów wydal z siebie przeciągłe oooOOOOOOOOOOOOoooo. A ten był najpiękniejszy - ze względu na migające diody :
Cerkiew w Jarosławiu:
A na koniec poszliśmy na lody. Dzieciaki miały obiecane i co chwila któryś wołał ;) Żałuję, że nie spróbowałam sernikowych, ale jogurtowe i borówkowe były pyszne :)
Mam jeszcze fotki z pobytu na Jurze, ale na dziś dam już spokój - późno już, a Szymuś jakoś nerwowo śpi - chyba zjadł za dużo śliwek. Pozdrawiam i słonka życzę:)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Trzy korony + 1

Miałam napisać tego posta wczoraj, ale nie wyszło. Byłam w głębokim pakowaniu - jutro wyjazd. Nie cierpię się pakować!!!. Za dużo rzeczy aby nie zapomnieć. A na dokładkę, jak zaczynam pakować to wychodzą generalne porządki - zwłaszcza w dziecięcej szafie. Choć z drugiej strony patrząc może i dobrze - zazwyczaj brak mi czasu na takie przeglądanie, ale teraz też go za wiele nie mam. W tym roku jednak już mam w miarę poukładane w samochodzie co mnie bardzo cieszy. A wracając do tematu. Melania suszyła mi głowę o koronę. Trzeba było coś wreszcie wykombinować. W sumie zaczęłam w pracy - poświęciłam na dobry początek jeden ze spinaczy (tych większych)
Potem obwinęłam materiałem i złotą nitką (fotki kiepskie bo zrobione telefonem)
Potem w ruch poszło szydełko i powstała pierwsza korona. No ale dasz Melanii palec to chce całą rękę i musiałam zrobić następną - czerwoną.
Oczywiście dwie korony nie zadowoliły Melanii. Przecież musi być jeszcze król (ewentualnie książę). Musiała jednak poczekać na kolejną koronę - w międzyczasie dotarła lalka dla Tymka (chłopaki też mogą bawić się lalkami ;) no i on też chciał koronę. Powstały zatem jeszcze dwie.
hmmm. Właściwie to dla Tyma też zrobiłam dwie korony - jedną zgubił - była troszkę za duża i spadała (cieńszy drucik kwiaciarski i mniej materiału na nim). Z drugiej korony też nie jest zadowolony, też ciągle spada, ale nie da sobie powiedzieć, że jak lalka tkwi głową w dół to w końcu korona spadnie). I dogódź takiemu. o ale czego się spodziewać -rano muszę się upewnić zawsze czy na pewno daję mu odpowiednią koszulkę a nie taką co mu się niepodoba. Dodatkowo powstały w poprzedni weekend dwa pudełka z dyskietek. Pomysł na to znalazłam na stronie "życie rzeczy" tu stronka Pudełko miało służyć na przybory biurkowe, ale zostało domkiem dla kucyków :) Czyli musiała zrobić drugie, aby nie było wojny.
Bardzo dziękuję za komentarze i odwiedziny. Teraz pędzę zrobić jeszcze ostatnie dopakowywanie. Kolejne posty po 22 sierpnia. Pozdrawiam i życzę samych przyjemności.