wtorek, 17 lipca 2012

Strefa Militarna

Strefa Militarna - impreza odbyła się po raz 5-ty w tym roku, ale jakoś dopiero w miniony weekend dotarłam tam po raz pierwszy a mam rzut beretem. Zazwyczaj kończyło się moje obcowanie z tym przedsięwzięciem na obejrzeniu przejazdu i pokiwaniu uczestnikom ;) Zawsze coś mi wypadało. No ale w tym roku postanowiliśmy wreszcie się wybrać i zrobić dzieciakom frajdę. Mąż miał wolne dni więc nic nie stało na przeszkodzie. Ledwo wkroczyliśmy na teren Folwarku w Podrzeczu przywitał nas przejazd czołgu. Oto on na Dużej Arenie:
Tuż obok zastaliśmy jeszcze resztki husarii. oj żałuję, że nie pojechaliśmy wcześniej na pokaz z ich udziałem, ale cóż robić - dzieci mają swoje prawa (w tym prawo do snu ;))
Na szczęście zdążyliśmy na występ zespołu „Pipes & Drums” z Częstochowy. Za dużo co prawda nie obejrzałam - Melanii śpieszyło się do oglądania "wojny", szkoda :(
Oto żołnierze z czasów wojny secesyjnej - przyjechali prosto ze Stanów:
Tak bronili się przed kawalerią - musieli jeszcze założyć bagnety na broń
Podobno strzelać było najlepiej jak widziało się białka oczu przeciwnika:
Broń palna jak widać "dymiła" niemiłosiernie. Podobno podczas którejś z bitew przez te dymy żołnierze stracili orientacje w terenie. A teraz troszkę zimy latem :)
Rowery bojowe - oczywiście sprawne
Dzieciakom się podobało, no z wyjątkiem Tymka. Nie chciał nigdzie stanąć do zdjęcia tylko "do domu". Wystrzały były niestety dla niego za głośne. Jedyną osłodę stanowił dla niego widok koni. Te służyły ułanom:
Melania za to obsłużyła działko przeciwlotnicze
i zaprzyjaźniła się z jednym z najmłodszych uczestników Strefy.Chłopczyk miał ciekawy strój - bluzeczka miała na ramionach specjalne szlufki na szeleczki aby się nie zsuwały tylko robiły to co mają robić - czyli podtrzymywały spodenki. Ja się z czymś takim jeszcze nie spotkałam.
Tak patrząc na fotki to widzę, że umknęły mi gdzieś panie. A pięknie wyglądały w tych mundurach i strojach cywilnych. W programie był też pokaz mody z lat 30-tych i 40-tych. Niestety tuż przed nim stwierdziliśmy patrząc w niebo, że czas do domu. Wysiadaliśmy z samochodu w kroplach deszczu. Za długo co prawda nie padało, ale okazało się, że decyzja była słuszna - Tymek poległ już w samochodzie. Szymek już już kapitulował przed bramą jednak po przyniesieniu go do domu troszkę doszedł do siebie. A jak usłyszał szum wody nie dal za wygraną i trzeba d\go było wykąpać - szalał potem jeszcze ze 3 godziny. Nie do zdarcia zawodnik. A liczyłam, że będę miała wieczór dla siebie. Pozdrawiam ciepło wszystkich zaglądających :)

2 komentarze:

  1. musiało być super:) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że wszyscy dobrze się bawili.
    Dzieci masz śliczne:DDD
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń