poniedziałek, 23 lipca 2012

Pałac i zamek

W poprzednią środę postanowiłam zaurlopować. Mieliśmy gości z dość odległych stron (jeden z Belgii, drugi z Podlasia). We wtorek byli w Poznaniu sami a następnego dnia postanowiliśmy pozwiedzać razem. Padło na pałac w Rogalinie i zamek w Kórniku. Rogalin zwiedzaliśmy na początku (krócej otwarty, a w środy bilety za free). Wszelkie informacje tutaj oraz tutaj Byliśmy w pałacu jakieś 3-4 lata temu, ale wtedy w ogóle nie weszliśmy - akurat rozpoczął się remont - nawet z zewnątrz się za bardzo nie prezentował. Obecnie wygląda okazale.
Niestety przed pałacem nie jest jeszcze zrobiony podjazd. W środki jak na razie "gołe" ściany. Przygotowywane są plany drugiej części "remontu". Pałac ma bowiem tak wyglądać jak przed wojną. A z oryginalnego wyposażenia zachowało się niewiele - Raczyńscy część wywieźli, w czasie wojny była tu szkoła hitlerjugend, potem posterunek milicji. Dość powiedzieć, że z pieca kaflowego, który stał w bibliotece a miał ponad 3m wysokości zostało kilka oryginalnych kafli(a propos - w piecach palono od tyłu aby nie brudzić w pokojach). Tak pałac prezentuje się w środku (można robić zdjęcia - bo nic nie ma ;) )
porównanie: przed wojną, w czasie remontu i stan obecny:
Kołyska:
Sufit w bibliotece:
Klatka schodowa:
Część mebli i obrazów można oglądać w bocznym skrzydle:
Londyński pokój Edwarda Raczyńskiego:
Po obejrzeniu pałacu ruszyliśmy obejrzeć ogród w stylu francuskim przechodzącym w angielski. Idąc od pałacu po prawej stronie jest polana rekreacyjna - można na niej zrobić sobie picknik :) Oczywiście dzieciakom bardziej podobało się w ogrodzie niż w pałacu. Na szczęście większe opady zastały nas w pałacu i dzieciaki mogły pobiegać. Z ciekawostek - bywał tu Henryk Sienkiewicz -tu pisał Rodzinę Połanieckich (a nenufary rosły pewnie w pobliskim stawie - fotek niestety brak :( )
Pałac od strony ogrodu:
Dotarliśmy również do dębów. Po kolei prezentują się: Lech, Czech i Rus oraz Edward:
Ogród z "bocznej" ścieżki:
i kwiaty - nie wiem jak się nazywają, ale zapach miały upojny i chyba miododajne - przyciągały mnóstwo trzmieli
Odwiedziliśmy też powozownię:
Pojazd zimowy dla milusińskich:
Okolice pałacu
Niestety ze względu na remont nie można wejść do Galerii Malarstwa Polskiego. Do kaplicy mauzoleum nie dotarliśmy - czas nas ponaglał - Kórnik czekał. Z zamku mam tylko 2 fotki (mało reprezenatywne):
Fotki w zamku można robić po zapłaceniu 10zł. Wstęp 14 zł normalny, rodzinny 30zł.(parking koło zamku 10zł, ale czas postoju nieograniczony) Zamku całego nie zwiedziłam - dzieci miały pilną potrzebę. W Arboretum też nie byliśmy - głód nas przycisnął (a właściwie chęć na obiadek). Informacje o zamku jak i wirtualna wycieczka tutaj oraz tutaj Dzień był pełen atrakcji -chłopaki zasnęli w samochodzie (w końcu prawie cały dzień na nogach). Niestety przy wynoszeniu z auta się obudzili - i znowu happy hours do 21. A mnie katarek dopadł :( Dzięki za dotrwanie do końca, dziękuję za pozostawione pod ostatnim postem komentarze, pozdrawiam i zapraszam do zwiedzania :)

1 komentarz:

  1. Super wyciecza. Jestem zwolenniczka takich edukacyjnych eskapad. W Rogalinie byłam jeszcze w liceum, ale też się z Mężem wybieramy, jak tylko poczuję się trochę lepiej. No i jest jeszcze Śmiełów dość blisko. I Dobrzyca pod Pleszewem. Polecam na inne wycieczki :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń