środa, 4 lipca 2012

Koktajl

Aż dziw bierze, że zapomniałam o czymś takim jak koktajl. Teraz pełno owoców a ja kupuję gotowe jogurty zamiast korzystać z tego co w ogródku po nosem dojrzewa. No ale dzięki koleżance z pracy odzyskałam pamięć :) Melania chętna do pomocy zaraz po powrocie z przedszkola (już wczoraj jej powiedziałam, że będziemy robić koktajl) pobiegła rwać jagody i porzeczki. Nawet truskawki gdzieś dorwała:)
To porcja na jeden kubek. Potem była największa frajda dla młodej kucharki - miksowanie blenderem z jogurtem.(potem stwierdziłam, że mogłam zrobić z mlekiem - nie było by takie kwaskowate mocno) A na koniec konsumpcja. Sukces osiągnięty - smakowało jej.
Chłopaki okazali się troszkę mniej otwarci na nowości. Szkoda, może jutro się skuszą... Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i czytających :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz