niedziela, 18 marca 2012

Nareszcie :)

Troszkę mnie znowu nie było, ale nareszcie się udało dotrzeć do kompa. Droga była nieco po górkę. A to dopadło nas grypsko (to jelitowe) , a to jakieś wstrętne kaszle nie dające młodym spać po nocach. Na szczęście na reszcie spokój i jak tak dalej pójdzie pojedziemy do babci na święta (to znaczy dzieciaki do babci a ja do teściowej ;) ) Melania codziennie do babci coś rysuje :) Już się nie może doczekać - w końcu ostatnio babcię widziała w lipcu. Tymek też próbuję coś narysować, choć na razie rączki jeszcze niewprawione w bojach (nie licząc fresków liniowych na ścianach - stwierdziłam, że woskową kredkę najlepiej usunąć za pomocą sody oczyszczonej, po polecanym lakierze do włosów na ścianie zostały mi błyszczące ślady - chyba za bardzo się przyłożyłam do roboty i wyszło mi polerowanie)
Drugie nareszcie - wyrobiłam się wreszcie z pracą w pracy. Głównie przez to tu nie bywałam - po 8 godzinach na kompie (a potem czasem i w domu) miałam przesyt i powyżej uszu patrzenia w ekran)
I po trzecie nareszcie - wreszcie poczułam wiosnę - zaraz umyłam okna wczoraj - choć przy moich bąblach zajęło mi to cały dzień, no ale teraz wszystko inaczej widać. Wczoraj zrobiliśmy też ognisko z kiełbaskami - niestety foto relacji brak, a dziś wybraliśmy się na spacer do lasu.









A to nasz nowy domownik - Tina. Jest z nami od 2 tygodni. Już się chyba oswoiła z nowym domem - choć ciągle bardzo się pilnuje na spacerze (ktoś ją wyrzucił). Poobgryzała nam co prawda prawie wszystkie uchwyty w komodzie na czapki i szaliki, ale stwierdziłam, że i tak były kiepskie i możę dzięki temu je wymienię :). No niestety Tina bedzie musiała zamieszkać w kojcu - nie umie albo nie chce chodzić po schodach a dźwiganie takiego psiaka na pierwsze piętro można znieść ale na krótką metę. Trochę szkoda - chciałam mieć psa w domu - dzieciaki się z nim świetnie bawią.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze :)
Życzę dużo przyjemności :)