piątek, 25 listopada 2011

Motyl wylądował

Zainspirowana postem z bloga Anita się nudzi postanowiłam załatać w podobny sposób dziurę w spodniach mojej Melanii. Trwało to dość długo - ciągły brak czasu(ostatni schodzi mi na zszywaniu pomniejszych dziurek czy porządkach, albo po prostu zasypiam układając najmłodszego do snu ;)) No ale wreszcie wyszedł z kordonkowego kokona.
Niestety jakość fotek nie zachwyca - kolorki przefałszowane przez lampę. Spodnie mają kolor kawy z mlekiem a motylek jest różowo-beżowo-brązowy.


A tak spodnie wyglądały przed moją ingerencją

Na zakończenie dziękuję za komentarze pod poprzednimi postami. Te przy liściach pomogły przy wyborze prac na konkurs.
Dziękuję i pozdrawiam ciepło komentujących (i zaglądających również)
Dziękuję również za zaproszenia :)

2 komentarze:

  1. Super "łatka" :D Motylek wpasował się idealnie, zarówno w dziurę, jak i w spodnie. Pamiętam, jak mi Mama też naprawiała spodnie przez naszywanie różnych łatek, często kolorowych metek odciętych od innych ciuchów. Czasami zabierała mnie do pasmanterii i mogłam sobie wybrać naszywkę, co było dla mnie prawdziwym świętem :) Eh, ostatnio mam skłonność do wspominania dzieciństwa. Milutko :D
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. motylek idealny:) i dziury już nie ma:) zapraszam do mnie na malinówkę i na chwilę odpoczynku:)

    OdpowiedzUsuń